piątek, 17 października 2014

Wiedzą, co robić dalej: "Nie będzie niczego!"

Jest taki gość, Kostka Mikołaj się nazywa, pełni funkcję zastępcy burmistrza Jarocina. Jest też szefem SLD w upadłości w Jarocinie i głównym propagandzistą kandydata Platformy samozwańczo zwanej Obywatelską, a zarazem swojego szefa Martuzalskiego Stanisława. Gdyby Kostka Mikołaj wiedział, co to jest teatr, może wpadłby we wtorek do JOK-u na świetny spektakl "Piszczyk" Teatru Polskiego w Poznaniu i przejrzał się w lustrze. Nie był i wiele stracił.

Zamiast siedzieć w teatrze, woli siedzieć na facebooku. Chojraczy tam na całego, ale kiedy inny użytkownik facebook'a sprostuje jego kłamstwa i kłamstewka, to natychmiast jest blokowany i wyrzucany z grona znajomych. Sprostowania oczywiście są usuwane. Dziś Kostka Mikołaj wrzucił na swój profil zdjęcia budynku dworca PKS w Jarocinie. Za  stan obiektu obsmarował byłego burmistrza Adama Pawlickiego. Maciej Śledzianowski grzecznie przypomniał, że kiedy burmistrzem był Adam Pawlicki, to dworzec PKS należał do... PKS, a nie do gminy Jarocin, ale już od dwóch lat należy do gminnej spółki JLA, nadzorowanej przez burmistrza Martuzalskiego Stanisława i... Kostkę Mikołaja.  Konsekwencje zostały wyciągnięte natychmiast: Maciej został zablokowany, wywalony z grona znajomych, a sprostowanie skasowane. W ubiegłym tygodniu podobne konsekwencje spotkały radnego Rajmunda Banaszyńskiego, który miał śmiałość sprostować inne kłamstwa Kostki Mikołaja. 

Do wyborów zostało 30 dni. Panowie Kostka Mikołaj i Martuzalski Stanisław wiedzą, co robić dalej: zamkną facebooka, zamkną cały internet, zwołają konferencję prasową i ogłoszą wreszcie swój program wyborczy pt. "Nie będzie niczego!", a miało być tak:






Udostępnij to: Facebook

środa, 15 października 2014

Platformiana definicja frajerstwa

Działo się to wczoraj w Jarocinie, ale dotyczyło Wielkopolski. Przyjechał poseł Mariusz Witczak z Kalisza - sekretarz zarządu wojewódzkiego Platformy nazywającej się Obywatelską.

Początek konferencji prasowej. Przewodniczący zarządu powiatowego PO w Jarocinie: "Oddaję głos panu posłowi, który przedstawi sposób na kampanię Platformy Obywatelskiej w Jarocinie".

Mariusz Witczak: "Chcemy prowadzić kampanię pozytywną, kampanię, która będzie programowo przekonywała wyborców do naszych racji. Wyborcy mają różne poglądy, różne sympatie. Najważniejsze, aby poszli na wybory, aby to były dobre wybory, które wyłonią jak najlepsze władze. Kończąc, chce powiedzieć rzecz jedną, która nie będzie rzeczą wpisującą się w naszą kampanię pozytywną... Ale tak naprawdę będzie to ostatnia rzecz, która nie będzie się wpisywać w kampanię pozytywną.  Mianowicie Ryszard Grobelny zorganizował komitet, który wystawia kandydatów w wyborach do Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. I chcę twardo powiedzieć, że będę apelował w każdym powiecie: w Jarocinie, w Kaliszu, w Pleszewie, w Ostrowie Wlkp., w Kępnie w Ostrzeszowie, gdzie nie zajadę, (...) że to jest komitet zorientowany na interes Poznania. Znaczy, jeśli jarocinianie, czy pleszewianie (...) będą głosowali na ten komitet, będzie znaczyło, że głosują na ściąganie przez Poznań większych środków z Sejmiku Województwa Wielkopolskiego.  Taki jest cel tego komitetu. Jeśli na czele tego komitetu, konstruktorem, organizatorem jest Ryszard Grobelny, to znaczy, że (...) ten to jest przedsięwzięcie absolutnie zorientowane na Poznań. Nie bądźmy frajerami."

22 września 2011 r. Wtedy senator, dziś poseł Mariusz Witczak podczas konferencji prasowej w Jarocinie: "Mamy obwodnicę Jarocina w budowie!". 14 października 2014 r.: czy ktoś - poza posłem Witczakiem - widział przynajmniej 1 metr tej obwodnicy? Panie pośle, nie jesteśmy frajerami.

14 października 2014 r. Poseł Mariusz Witczak podczas konferencji prasowej w Jarocinie: "Chcemy prowadzić kampanię pozytywną, kampanię, która będzie programowo przekonywała wyborców do naszych racji.". Czy ktoś usłyszał przynajmniej jedną propozycję programową PO dla Jarocina, dla Wielkopolski? Panie pośle, nie jesteśmy frajerami.

I na koniec, chociaż w układzie niechronologicznym: Jarocin, ratusz, początek grudnia 2010. Do burmistrza Jarocina Adama Pawlickiego przybywa ówczesny senator PO Mariusz Witczak z wybranym kilka dni wcześniej na funkcję wicemarszałka województwa wielkopolskiego Leszkiem Wojtasiakiem, wiceprzewodniczącym wielkopolskiej PO. Jestem świadkiem rozmowy, która ma na celu przekonać Adama Pawlickiego - lidera stowarzyszenia Ziemia Jarocińska, które zdobyło 9 z 19 mandatów w Radzie Powiatu w Jarocinie, aby starostą nie został kandydat ZJ Mikołaj Szymczak, ale Stanisław Martuzalski z PO, która zdobyła zaledwie 4 mandaty. Dlaczego tak bardzo zabiegają o funkcję dla Martuzalskiego? Pada rozbrajająco szczera odpowiedź: bo przywiózł na zjazd regionalny PO delegatów z Jarocina, którzy "prawidłowo" głosowali: na Rafała Grupińskiego, a nie Waldy Dzikowskiego. Później pada kolejny argument na to, dlaczego Pawlicki powinien doprowadzić do wybrania Martuzalskiego na starostę. "Bo ty głupi nie jesteś i wiesz, kto w Wielkopolsce dzieli dla gmin dotacje z UE?". Wszyscy wtedy wiedzieli, kto decydował i według jakiego klucza przyznawano unijne dotacje. Kilkukrotnie pisał o tym "Głos Wielkopolski", np. http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/382518,fatalna-ocena-wielkopolski-jestesmy-najgorsi-w-kraju,2,id,t,sa.html. Panowie z PO używają jeszcze jednego argumentu, najbardziej perfidnego. Sytuacja została opisana w książce Adama Pawlickiego "Skazany za sukces Jarocina". 

Pamiętam doskonale tamto spotkanie, bo zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Nie sądziłem, że ważny jest tylko interes partyjny. Koleś przywiózł kolesi na wybory partyjne PO do Poznania, dobrze zagłosowali, to kolesiowi trzeba załatwić robotę w Jarocinie, mimo że przegrał jarocińskie wybory. Skoro jednak partyjni kolesie kolesia z Jarocina dzielą unijne dotacje z UE, to bezpartyjni, niezależni od PO powinni dać mu nagrodę, na którą - zdaniem wyborców - nie zasłużył. 


Tak to wygląda w Wielkopolsce powiatowej, w której partyjni działacze z Poznania i Kalisza próbują wyręczać wyborców. Dziś poseł Witczak próbuje zdyskredytować inicjatywę wyborczą prezydenta Poznania, która jest pierwszą próbą uniezależnienia się samorządów gminnych i powiatowych od dyktatu jednej partii. Jej funkcjonariusze działają w stylu, który powinien być powodem do zaprzestania używania słowa "Obywatelska" w nazwie. Panie pośle, nie jesteśmy frajerami. 






Udostępnij to: Facebook

poniedziałek, 13 października 2014

Gdzie jest trzydziesty siódmy Staszek?

Jest taki serial animowany "Gdzie jest Wally?". Wally to chłopak, który dzięki magicznej lasce podróżuje w czasie i przestrzeni. W serialu pojawiają sie sceny z tłumem ludzi. Wtedy widz ma za zadanie w ciągu kilku sekund odszukać Wally'ego, wmieszanego w grupę lub ukrywającego się za jakimiś obiektami.

Dziś dostałem do domu wydawaną za pieniądze podatników gminy Jarocin gazetkę burmistrza. Przeglądam strona po stronie, od pierwszej do dwudziestej czwartej i liczę: raz, dwa, trzy... jedenaście... dziewiętnaście... dwadzieścia sześć... trzydzieści... trzydzieści sześć... trzydzieści siedem! Na dwudziestu czterech stronach burmistrz Stanisław Martuzalski pojawia się na... trzydziestu siedmiu zdjęciach. Przecina wstęgi (również przy inwestycjach, których realizacji był przeciwny), wręcza odznaczenia, kuca z przedszkolakami, podpisuje umowy, przygląda się podpisywaniu umów, odbiera dyplomy (za dokonania z lat, kiedy nie był burmistrzem), wręcza dyplomy, buduje obwodnicę, której nie buduje, ćwiczy na siłowni i... znowu ćwiczy na tej samej siłowni, tylko na innej stronie gazetki... Czasami pojawia się zdjęcie grupowe i wtedy jest ten moment, kiedy szukamy Wally'ego, znaczy Staszka. Szukamy... szukamy... Jest! Stoi w tylnym rzędzie.

Jest też strona, na której zapowiedziano koncert Budki Suflera. Zdjęcie zespołu: przed fortepianem stoi Krzysztof Cugowski, za fortepianem Tomasz Zeliszewski i przy fortepianie siedzi Romuald Lipko. Ale gdzie jest Wally, to znaczy, gdzie jest Stanisław Martuzalski? Przecież musiał grać z Budką Suflera! Bez niego ten zespół nie mógł istnieć tyle lat.  Przecież nikt inny, tylko Stanisław Martuzalski musiał napisać w 1981 r. piosenkę Budki "Kto zrobił mi ten żart". 

Jeszcze jeden dzień bez celu, bez sensu od lat
Jeszcze jedna gorycz z wielu, wypitych do dna,
Znów poranne to wstawanie, rytuał jak z nut,
I od nowa wciąż pytanie, wierniejsze niż druh:

Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?

Kurs przez miasto w obie strony, przez wrogość i fałsz,
Wszystko dobrze tak znajome, zwyczajne, aż strach.
Znów kolejna zmiana daty, o jeden znów dzień,
I wieczorny mały pacierz na krótko przed snem:

Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?








Udostępnij to: Facebook

środa, 8 października 2014

"Nie przewidujemy możliwości polemizowania z zamieszczonymi artykułami"

W sierpniowym wydaniu "JAROCinfo" - gazetki propagandowej duetu Martuzalski & Kostka, wydawanej przez gminną spółkę JFPK i finansowanej z budżetu gminy Jarocin, ukazał się artykuł informujący o złożeniu do prokuratury przez zastępcę burmistrza Jarocina Mikołaja Kostkę "zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa mogącego polegać na próbie wpływania na rozstrzygnięcia w dysponowaniu mieniem gminy przez radnego Roberta Kaźmierczaka". Publikację zajmującą pół strony gazety oznaczono logo gminy Jarocin i skrótem "(BPG)", co - według wyjaśnień ujętych w stopce redakcyjnej - oznacza "Tekst promujący gminę Jarocin". W artykule pada stwierdzenie o potrzebie sprawdzenia przez prokuraturę, czy moja aktywność podczas posiedzeń organów Rady Miejskiej "nie miała charakteru lobbingu na rzecz bratanka byłego włodarza miasta, który próbował przejąć lokal należący do Gminy Jarocin". Chodziło o część budynku kina Echo przy ul. Gołębiej, zajmowany wcześniej przez kawiarnię Cafe Kadr. Pomieszczenie od ponad roku stoi puste, gmina nie otrzymuje dochodów z tytułu najmu. Najważniejsze, że na środku dawnej kawiarni została wybudowana ściana...

We wrześniu składałem w prokuraturze wyjaśnienia (nie mylić z "byłem przesłuchiwany"). Prokurator posłuchała też tego, co ma do powiedzenia Mikołaj Kostka, po czym odmówiła wszczęcia śledztwa, z powodu... braku przestępstwa.

Napisałem więc do redaktora naczelnego "JAROCinfo", prezes JFPK i burmistrza Jarocina, który niegdyś oświadczył na sesji, że odpowiada za treści publikowane w gazetce. Domagałem się opublikowania mojej odpowiedzi na artykuł, w której chciałem poinformować o decyzji prokuratury. Uznałem bowiem, że publikacja naruszała moje dobra osobiste. Mijały dni i... zero odzewu. Dziś zadzwoniłem do pani prezes JFPK Agnieszki Rybackiej, czyli wydawcy gazetki z pytaniem, co zamierza zrobić z moją odpowiedzią. Usłyszałem, że Krzysztof Marcinkowski - redaktor naczelny konsultuje sprawę z... panem burmistrzem i uzgadnia treść pisma do mnie z mecenasem. - Jakim mecenasem? - zapytałem . - Nooo... Stanisławem Sikorskim, bo on nas obsługuje - wyjaśniła pani prezes.
Popołudniu dostałem odpowiedź. Oto fragment: "Na łamach naszego pisma nie przewidujemy możliwości polemizowania z zamieszczonymi artykułami. Wynika to, w szczególności z faktu, iż jesteśmy informatorem, w którym Gmina Jarocin oraz spółki gminne zamieszczają materiały informacyjno – promocyjne związane z prowadzoną działalnością, w których przekazywane są Mieszkańcom m.in. informacje i wiadomości o aktualnych wydarzeniach z terenu naszej Gminy. Nie przewidujemy więc możliwości zamieszczania innych informacji, reklam lub pism".

W spektaklu wystąpili:
Stanisław Martuzalski - burmistrz Jarocina, zgodnie z deklaracją złożoną na sesji -  odpowiedzialny za treści artykułów podpisanych (BPG); obecnie kandydat na burmistrza Jarocina i do Rady Powiatu ukrywający szyld Platformy tzw. Obywatelskiej. Autor słów: "Jestem przeciwny temu, aby gmina bądź należąca do niej spółka (bądź podmiot z nią powiązany) wydawały urzędową gazetę." (Gazeta Jarocińska, 3 lutego 2012 r., jako kandydat na burmistrza Jarocina)

Mikołaj Kostka - II zastępca burmistrza, szef jarocińskiego SLD, obecnie główny propagandzista Stanisława Martuzalskiego, kandydat SLD do Rady Powiatu, autor słów: "Jestem przeciwnikiem wydawania gazety przez władze. Często jest bowiem tak, że nie jest ona źródłem obiektywnej informacji, ale nachalną propagandą działań burmistrza i jego zaplecza politycznego". (Gazeta Jarocińska, 3 lutego 2012 r., jako kandydat na burmistrza Jarocina)

Agnieszka Rybacka - prezes JFPK - gminnej spółki wydającej "JAROCinfo", nr 1 na liście SLD do Rady Powiatu w okręgu żerkowskim

Krzysztof Marcinkowski - redaktor naczelny "JAROCinfo", na festynie wyborczym Stanisława Maruzalskiego przyodziany w t-shirt z hasłem wyborczym Martuzalskiego "Wiem, co robić dalej" kolporter ulotek i balonów

Stanisław Sikorski - prawnik doradzający JFPK, pełnomocnik wyborczy komitetu Stanisława Martuzalskiego, syn urzędowej radczyni prawnej, a jednocześnie  wspólniczki w kancelarii prawnej żony S. Martuzalskiego, kandydat do Rady Powiatu z listy S. Martuzalskiego (tej uciekającej od szyldu Platformy tzw. Obywatelskiej)







Udostępnij to: Facebook

niedziela, 21 września 2014

Instrukcja obsługi funduszu sołeckiego

Zachęcam do zapoznania się z podręcznikiem obsługi funduszu sołeckiego. Do końca września trwają zebrania, na których mieszkańcy sołectw mogą zdecydować o przeznaczeniu przypisanych im kwot funduszu. W gminie Jarocin, po przyjęciu inicjatywy uchwałodawczej klubu Ziemia Jarocińska fundusze wynoszą od 22 do 234 tys. zł. Burmistrz i rada miejska będą musiały uwzględnić decyzje zebrań sołeckich w budżecie na 2015 r. i wykonać.  Takim prawem rządzą się bowiem sołectwa i fundusze sołeckie. Takich praw nie mają niestety osiedla.

Link do podręcznika: http://funduszesoleckie.pl/11,636,fundusz_solecki_w_pytaniach_i_odpowiedziach.html


Terminy ostatnich zebrań:

poniedziałek (22 września)
18.00 sołectwo Kopernika (80 816 zł)

19.00 sołectwo Cząszczew (30 779 zł)

wtorek (23 września)
17.30 sołectwo Bogusław (128 007 zł)
19.00 sołectwo Zakrzew (82 229 zł)

środa (24 września)
18.00 sołectwo Potarzyca (66 625 zł)
19.00 sołectwo Witaszyce (234 033)

czwartek (25 września)
18.00 sołectwo Bachorzew (44 543 zł)
19.00 sołectwo Siedlemin (69 129 zł)

piątek (26 września)
18.00 sołectwo Kościuszki (157 249 zł)
19.00 sołectwo Mieszków (124 226 zł)

sobota (27 września)
19.00 Cielcza (144 645 zł)






Udostępnij to: Facebook

niedziela, 14 września 2014

Chrapka burmistrza Martuzalskiego na 800.000 zł miejskich funduszy sołeckich

Od kilkunastu dni czekam na odpowiedź burmistrza czy złożył do NSA odwołanie od wyroku WSA w sprawie miejskich sołectw w Jarocinie. Najpierw wystąpiłem z zapytaniem za pośrednictwem przewodniczącej rady miejskiej, ale pani przewodnicząca nie otrzymała odpowiedzi od burmistrza. Napisałem więc do burmistrza i również nie otrzymałem odpowiedzi.
Wczoraj na stronie Urzędu Miejskiego pojawił się kolejny numer gazetki propagandowej burmistrza "JAROCinfo" z artykułem "Wielkie nic - sołectw nie będzie!". Ten tryumfalny tytuł z licznymi wypowiedziami burmistrza Martuzalskiego zdaje się być odpowiedzią na kierowane do niego pytania, na które nie uzyskiwałem odpowiedzi: czy zostało przygotowane odwołanie do NSA? Termin jego złożenia mija 18 września. Przypomnę, że kiedy poprzednio WSA i NSA rozpatrywały nasze uchwały w sprawie utworzenia sołectw, wyroki różniły się. Sędziowie NSA dopuścili możliwość istnienia sołectw w mieście, warunkując to jednak spełnieniem kilku kryteriów. Przygotowująca w imieniu gminy Jarocin odpowiedź do WSA mecenas Marianna Frąckowiak przytoczyła szereg argumentów, które wpisywały się w kryteria sołectw wskazane przez NSA. Czy artykuł w gazetce burmistrza oznacza, że odwołania do NSA od wyroku WSA tym razem nie będzie? Czy gmina nie wykorzysta pełnej ścieżki sądowej do obrony uchwał?
W poniedziałek odbyło się szkolenie z korzystania z funduszu sołeckiego. Dopytywałem panią skarbnik o odwołanie. Odpowiedzi nie uzyskałem, natomiast pani skarbnik z dużą satysfakcją stwierdziła, że byłaby zadowolona, gdyby miała do dyspozycji 800.000 zł w budżecie. 800.000 zł to łączna kwota sześciu funduszy sołeckich przypadających dla miejskich sołectw: Bogusław, Konstytucji 3 Maja II, Kopernika, Kościuszki, Śródmieście i Tumidaj. Czyli gra burmistrza Martuzalskiego z sołectwami toczy się o spore pieniądze, a raczej o to, kto zdecyduje o ich przeznaczeniu - on (projekt budżetu na 2015 r. przygotuje obecnie urzędujący burmistrz) czy mieszkańcy sołectw.
Przykład decyzji, jaką w miniony piątek podjęli na zebraniu mieszkańcy sołectwa Tumidaj pokazuje, jak dobrze może skutkować przesunięcie miejsca podejmowania rozstrzygnięć z ratusza do sołectw/osiedli. Kawałek ulicy Kazimierza Wielkiego jest drogą gruntową, z dziurami i muldami. Przez lata droga nie została wybudowana, bo nie należała do gminy. Z problemem nie poradzili sobie ani radni, ani urzędnicy podlegający burmistrzowi (ktokolwiek nim był). Trzy miesiące temu inicjatywę przejęła rada sołecka i... w przyszłym roku ten fragment drogi ma się stać własnością gminy. W piątek mieszkańcy sołectwa zdecydowali, że przeznaczą 100.000 zł ze swojego funduszu na wybudowanie nawierzchni. Zauważyli problem, którego nie mogli rozwiązać przez lata urzędnicy, radni, zmieniający się burmistrzowie. Argumentem, który wzięli pod uwagę, aby wybudować właśnie ten odcinek drogi w swoim sołectwie było zamieszkiwanie tam przez dwie osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich. Dziś jadą po muldach. Jeśli sołectwa przetrwają, a odcinek drogi zostanie przejęty przez gminę, rada miejska będzie musiała ująć to zadanie w budżecie, a burmistrz (ktokolwiek nim będzie) wykonać. Takim prawem rządzą się bowiem sołectwa i fundusze sołeckie. Takiego prawa nie mają mieszkańcy osiedli.

W gazetce anonimowy autor krytykuje radnych za to, że wprowadzili sołectwa, zamiast słuchać burmistrza proponującego "lobbowanie u ustawodawcy za zmianą przepisów". Burmistrz Martuzalski bardzo często powołuje się na swoje wpływy w partii rządzącej, tej, z pięknym, a tak spaskudzonym przez tę partię słowem "Obywatelska" w nazwie. Jak skutecznie przez ostatni rok lobbował burmistrz u swoich partyjnych kumpli świadczy uchwalona wiosną br. nowa ustawa o funduszu sołeckim. Znów ogranicza się ona jedynie do funduszu sołeckiego w sołectwach, a nie przewiduje podobnych funduszy osiedlowych w osiedlach. Zmiana przepisów wymaga jednak pomysłu, podania rozwiązań alternatywnych, a jeśli ktoś skupia się jedynie na psuciu i torpedowaniu propozycji innych, to później musi wydawać za gminne pieniądze propagandowe gazetki pełne nieprawd, manipulacji i oskarżeń pod adresem tych, którzy coś robią.







Udostępnij to: Facebook

środa, 10 września 2014

Zagłosowałem na wnioski obywateli

O północy minął termin głosowania w tzw. jarocińskim budżecie obywatelskim. Kilkanaście dni temu oddałem swój głos, mimo że bardziej obywatelska od tego budżetu obywatelskiego była Milicja Obywatelska. 


Władza Jarocina ustawiła się w uprzywilejowanej pozycji względem obywateli. Wnioski złożyły bowiem - poza obywatelami - spółki gminne (PWiK, JTBS, JFPK, ZGO, JLA). Później oceniali je i rekomendowali nadzorujący te spółki wiceburmistrz i urzędnicy oraz prezes jednej ze spółek
-wnioskodawczyń. Kuriozum.

Nie głosować jednak to tak, jakby odebrać szansę wnioskom, które złożyli pełni wiary w uczciwe zasady obywatele. Więc głosowałem - na projekty złożone przez obywateli:
1. remont amfiteatru (Marta Szych)













2. stworzenie bezkolizyjnych i bezpiecznych ścieżek rowerowych w Jarocinie (stowarzyszenie Wspólna Praca - Równe Prawa Pana Mariana Michalaka)
3. Kropla bez kitu! Woda dla uczennic i uczniów w szkołach (Karol Górski i Mariusz Taczała)
4. naprawa chodnika przy ul. T. Kościuszki (Stefan Tobolski)
5. urządzenie miejsca spotkań nad zalewem w Roszkowie (Polski Związek Wędkarski).

Chciałbym, aby za rok budżet obywatelski był rzeczywiście obywatelski, a autorzy wniosków poza zgłoszeniem propozycji zaangażowali się w ich promocję i wyjaśnianie mieszkańcom potrzeby ich realizacji, jak tym razem uczynili to Marta Szych oraz panowie Karol Górski i Mariusz Taczała. 


Teraz pozostaje nam czekać aż 11 dni na ogłoszenie wyników. Długo. W dużych miastach metropolitarnych, gdzie jest oddawanych nawet 100.000 głosów wyniki są znane po 48 godzinach od zakończenia głosowania. Oby znów nie było tak, jak przed rokiem. Wtedy nie było najważniejsze to, kto głosował, ale kto liczył głosy, a potrzebował na to aż kilkunastu dni. "Wygrała" przebudowa skrzyżowania przy powstającym centrum handlowym sponsora kampanii wyborczej nadzorującego budżet obywatelski wiceburmistrza Mikołaja Kostki, szefa SLD i stowarzyszenia Uczciwy Jarocin. Nie potrafiono jednak podać, kto był autorem wniosku do budżetu obywatelskiego przewidującego przebudowę tego skrzyżowania. 
Teraz też nie wiadomo, czy to sami prezesi spółek gminnych mieli taki przypływ obywatelskości, czy też wnioski kazał im pisać burmistrz z partii, której obywatele powinni odebrać prawo do używania w nazwie słowa "obywatelska".






Udostępnij to: Facebook