środa, 16 kwietnia 2014

25 maja referendum w sprawie aut na rynku i rewitalizacji

25 maja wraz z wyborami do Parlamentu Europejskiego w Jarocinie odbędzie się referendum gminne w sprawie rewitalizacji centrum miasta. Dziś popołudniu w Dzienniku Urzędowym Województwa Wielkopolskiego została opublikowana uchwała Rady Miejskiej w Jarocinie podjęta 11 kwietnia. 

Inicjatywa referendalna Rady Miejskiej w Jarocinie to odpowiedź radnych na przygotowywane przez burmistrza Jarocina wprowadzenie przejazdu samochodów przez jarociński rynek i stworzenie na części rynku parkingu. Rozwiązanie takie popierają właściciele sklepów działających przy rynku, gdyż ma ono ożywić centrum miasta. Przeciwnego zdania są eksperci, którzy opracowali  dla gminy Jarocin koncepcję rewitalizacji starówki. Także z badania opinii mieszkańców przeprowadzonego przed kilkoma miesiącami wynika, że jedynie około 12% jarociniaków jest przekonanych, że to zmiany organizacji ruchu spowodują ożywienie rynku. 

W 2005 r. przy okazji wyborów Prezydenta RP w Jarocinie zapytano mieszkańców gminy Jarocin, co sądzą o pomyśle wprowadzenia aut na rynek. Wtedy 87% wyborców była przeciwna. Jednak wtedy to zapytanie nie miało formy referendum gminnego, ale sondażu. Wynik referendum gminnego jest wiążący dla organów gminy - burmistrza i rady miejskiej. 

Radni zaproponowali w uchwale dwa pytania:   
- Czy jesteś za wprowadzeniem przejazdu samochodów przez jarociński Rynek i stworzeniem parkingu na Rynku? 
- Czy jesteś za przeprowadzeniem przez gminę Jarocin rewitalizacji centrum miasta z wykorzystaniem marki festiwalu muzyki rockowej? 
                
W Jarocinie od kilku miesięcy toczy się debata nad sposobami rewitalizacji centrum miasta. Ma to związek m. in. z pojawiającymi się nowymi możliwościami inwestowania w infrastrukturę staromiejską dzięki środkom z nowego budżetu Unii Europejskiej. Jarocińscy radni chcieliby, aby działania mające na celu uatrakcyjnienie starego miasta uwzględniły także rewitalizację społeczną i gospodarczą. Dla części radnych szansą na to jest otwierany 17 lipca w sąsiedztwie rynku Spichlerz Polskiego Rocka - nowoczesne, multimedialne muzeum polskiej muzyki rockowej, stąd treść drugiego zaproponowanego pytania referendalnego.             

Aby referendum 25 maja było ważne, musi w nim wziąć udział minimum 30% osób uprawnionych do głosowania.  






Udostępnij to: Facebook

poniedziałek, 31 marca 2014

Dziś pierwsze wybory miejskiego sołtysa w Jarocinie

Dziś na terenie miasta Jarocin rozpoczynają się wybory sołtysów i rad sołeckich. Sześć sołectw zostało powołanych w miejsce dotychczasowych osiedli uchwałami Rady Miejskiej w Jarocinie z marca 2013 r., ale przez prawie rok w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Poznaniu i Naczelnym Sądzie Administracyjnym toczył się spór między Gminą Jarocin a Wojewodą Wielkopolskim, który kwestionował możliwość tworzenia sołectw na terenie miasta. Po prawomocnym wyroku NSA, w lutym br. sołectwa na terenie miasta zostały utworzone. Teraz ich mieszkańcy  rozpoczynają wybory miejskich sołtysów i rad sołeckich. W poniedziałek 31 marca o godz. 18.00 sołtysa wybiorą mieszkańcy dawnego osiedla Bogusław, teraz sołectwa Bogusław. W środę na zebraniu wyborczym spotkają się mieszkańcy sołectwa Mikołaja Kopernika, a w piątek sołectwa Tadeusza Kościuszki. W następnym tygodniu zebrania wyborcze odbędą się w sołectwach Konstytucji 3 Maja Śródmieście i Tumidaj.

Sołectwa utworzyliśmy nie dlatego, bo lubimy dziwolągi. Chcieliśmy dać takie same prawo dla mieszkańców miasta, jakie mają mieszkańcy wsi, którzy od lat korzystają z funduszu sołeckiego. Zamierzaliśmy też zasygnalizować parlamentarzystom, że ustawą o funduszu sołeckim z 2009 r. bardzo nierówno potraktowali mieszkańców miasta i wsi. W sołectwach, które funkcjonują głownie na wsi, mieszkańcy mogą decydować o przeznaczeniu przypadającego na ich jednostkę pomocniczą gminy części samorządowego budżetu wpisanego w tzw. fundusz sołecki. Radni i burmistrz muszą wykonać decyzję zebrania mieszkańców sołectwa, a minister finansów musi oddać gminie nawet 30% tak wydanych środków (od przyszłego roku nawet 40%). Tego samego prawa nie dano osobom zamieszkującym w osiedlach zlokalizowanych w mieście. 

Skoro przez kilka lat posłowie nie naprawili swojego błędu (nie uczynili tego także w ostatniej nowelizacji sprzed kilku tygodni, a jedynie zauważyli, że brak takich przepisów dla terenów miejskich jest "mankamentem" ustawy), to dostosowaliśmy się - tam, gdzie życzyli sobie tego mieszkańcy Jarocina - do obowiązującego prawa. Regionalna Izba Obrachunkowa w Poznaniu uznała przed rokiem, że z funduszu sołeckiego mogą korzystać zarówno mieszkańcy sołectw wiejskich, jak i miejskich. 

Wojewoda, jako przedstawiciel rządu, zapowiada ponowne skierowanie uchwał Rady Miejskiej w Jarocinie do sądu. Obecnie "bada" jarocińskie miejskie sołectwa.  Liczy, jaki procent terenu miejskich sołectw zajmują grunty rolne, ilu mieszkańców płaci podatek rolny i czy istnieje tam zabudowa letniskowa. Zdaniem wojewody sołectwa muszą mieć bowiem charakter wiejski. To ciekawe, bo ustawę o funduszu sołeckim przyjęto w centrum Warszawy przy ulicy...  Wiejskiej. Które z kryteriów będzie dla wojewody decydującego? Jeśli klasyfikacja podatkowa gruntów, to Śródmieście pozostanie zapewne sołectwem, bo 52% jego obszaru stanowią... grunty rolne. To głównie niezagospodarowane tereny wzdłuż rzeczki Lipinki.  







Udostępnij to: Facebook

piątek, 28 marca 2014

Bujdy burmistrza za 6 mln zł

W grudniu burmistrz Jarocina wyemitował obligacje wartości 6 mln zł, czyli pożyczył 6 mln zł, chociaż nie było to potrzebne do zbilansowania budżetu. Dziś opowiada mieszkańcom, że to jego oszczędności, efekt gospodarnych działań i racjonalnych decyzji. 

"Ponad 6 mln zł nadwyżki pozostało w budżecie Jarocina za 2013 rok. Środki zostały zaoszczędzone dzięki gospodarnemu działaniu i racjonalnym decyzjom Burmistrza Jarocina" - taka informacja została wywieszona na stronie Urzędu Miejskiego. Mniej więcej to samo burmistrz Jarocina opowiada na zebraniach z mieszkańcami, których namawia, aby zgłaszali swoje pomysły, jak wydać te 6 mln zł, bo to oni najlepiej wiedzą, co jest potrzebne. Zaledwie kilka tygodni temu tym samym mieszkańcom ten sam burmistrz  odpisywał na ich wnioski do tegorocznego budżetu. Tłumaczył, że ich propozycje nie zostały uwzględnione ze względu na... ograniczone możliwości finansowe gminy.

Wystarczy krótka analiza sprawozdań finansowych gminy za 2013 r, które samorządy muszą publikować w Biuletynie Informacji Publicznej, aby zrozumieć, że pan burmistrz bezczelnie buja mieszkańców. Pod koniec lutego okazało się, że gmina zakończyła rok z kwotą ok. 6 mln zł niewydanych środków. Te 6 mln zł nadwyżki to jednak nie efekt "oszczędności, gospodarnego działania i racjonalnych decyzji", ale niegospodarności i nieracjonalnych decyzji. Kto bowiem pożycza 6 mln zł, chociaż ich nie potrzebuje i trzyma na lokacie zapewne niższej oprocentowanej niż pożyczka? Z pewnością nie ktoś, kto racjonalnie i gospodarnie zarządza finansami publicznymi, ale na pewno pan, który za te 6 mln zł robi sobie kampanię wyborczą, mówiąc wyborcom nieprawdę. Bez względu na to, czy uwierzymy czy nie uwierzymy w bujdy burmistrza, to i tak zapłacimy za tą kampanię, bo to my będziemy spłacać te 6 mln zł.


I jeszcze ciekawostka z jednego z zebrań, na którym pada pytanie: "Jaka inwestycja jest dla was najważniejsza do wykonania w 2014 r.?". Pada nazwa drogi do wybudowania. "OK, dokumentację budowlaną zrobię to w tym roku. Kto jest za?". Kilkanaście zebranych osób podnosi ręce. "Będzie zrobione, bo zaoszczędziłem 6 mln zł". Następnego dnia okazuje się, że dokumentacja została dawno wykonana, leży w Urzędzie Miejskim i czeka na realizację budowy. 






Udostępnij to: Facebook

czwartek, 20 lutego 2014

Sołectwa w mieście Jarocin z funduszem sołeckim uchwalonym w Warszawie przy ul. Wiejskiej


Dziś o północy na terenie miasta Jarocin powstało sześć sołectw: Bogusław, Konstytucji 3 Maja, Kopernika, Kościuszki, Śródmieście, Tumidaj. To konsekwencja zakończonego wyrokiem NSA prawie rocznego sporu Rady Miejskiej w Jarocinie z wojewodą wielkopolskim. W najbliższych tygodniach mieszkańcy wybiorą miejskich sołtysów i rady sołeckie. 

Sołectwa utworzyliśmy nie dlatego, bo lubimy dziwolągi, ale aby dać sygnał parlamentarzystom, że ustawą o funduszu sołeckim z 2009 r. bardzo nierówno potraktowali mieszkańców miasta i wsi. W sołectwach, które funkcjonują głownie na wsi, mieszkańcy mogą decydować o przeznaczeniu przypadającego na ich jednostkę pomocniczą gminy części samorządowego budżetu wpisanego w tzw. fundusz sołecki. Radni i burmistrz muszą wykonać decyzję zebrania mieszkańców sołectwa, a minister finansów musi oddać gminie 30% tak wydanych środków. Tego samego prawa nie dano osobom zamieszkującym w osiedlach zlokalizowanych w mieście. 

Skoro przez kilka lat posłowie nie naprawili swojego błędu, to dostosowaliśmy się - tam, gdzie życzyli sobie tego mieszkańcy Jarocina - do obowiązującego prawa. Regionalna Izba Obrachunkowa w Poznaniu uznała przed rokiem, że z funduszu sołeckiego mogą korzystać zarówno mieszkańcy sołectw wiejskich, jak i miejskich. 

Wojewoda, jako przedstawiciel rządu, zapowiada ponowne skierowanie uchwał Rady Miejskiej w Jarocinie do sądu. Przed zaskarżeniem będzie zbierał dowody na to że, jarocińskie sołectwa nie spełniają kryteriów historycznych, zagospodarowania terenu, charakteru zabudowy, wykonywanego przez mieszkańców zawodu czy rodzaju płaconego podatku, aby być sołectwami, które - zdaniem jego prawników - muszą mieć charakter wiejski. To ciekawe, bo ustawę o funduszu sołeckim przyjęto w centrum Warszawy przy ulicy...  Wiejskiej. 






Udostępnij to: Facebook

środa, 12 lutego 2014

Szansę na remont amfiteatru zmarnowano na starcie


Jarociński amfiteatr nie zostanie wyremontowany ze środków z Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Szkoda. Konkurentów było wielu. Szanse na pieniądze nie były wielkie, ale te, które były, zostały zmarnowane na starc
ie. 

Kiedy ogłoszono nabór wniosków do programu "Konserwacja i rewitalizacja dziedzictwa kulturowego", proponowałem, aby pomysł odpowiedzialnej za jarocińską kulturę pani wiceburmistrz - remont jarocińskiego amfiteatru, który nie jest zabytkiem, połączyć z rewitalizacją trzech sąsiednich obiektów: Pałacu Radolińskich (dokończenie prac), Skarbczykiem i ruinami kościoła św. Ducha. Proponowałem też, aby w projekcie mocno zróżnicować przewidziane działania - nie ograniczać się do remontu, ale wskazać zadania digitalizacyjne i eksponować różnorodność kulturową np. poprzez objęcie zakresem pałacu zbudowanego według projektu pruskiego architekta. 

Pamiętam ostentacyjny brak zainteresowania pani burmistrz, kiedy przedstawiałem na sesji swój pomysł, który urodził się po przeczytaniu kryteriów oceny projektów. Decyzja władz Jarocina była do przewidzenia: wymyśliliśmy remont amfiteatru i tylko ten zakres zgłosimy do programu. Do myślenia nie dały nawet znane kryteria oceny i choćby to, że obiekt nie jest zabytkowy i przez to traci się punkty. Kilka osób napracowało się przekładając autorski pomysł pani wiceburmistrz na papier, wydano przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych na dokumentację, a efekt chorego uporu dziś został wyświetlony na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wniosek nie przeszedł nawet pozytywnie oceny merytorycznej. O szansach na dofinansowanie nawet nie można było marzyć, bo te zostały utracone wiele miesięcy wcześniej. Szkoda. Oby z tego wyciągnięto wnioski na przyszłość.






Udostępnij to: Facebook

Jeden sprzedał program, drugi złudzenia

W jarocińskim ratuszu trwało coś, co burmistrz nazwał "konsultacjami społecznymi".  Dyskutowano na temat pomysłu Stanisława Martuzalskiego, aby w ramach działań rewitalizacyjnych starówki - UWAGA - umożliwić wjazd samochodów na rynek i stworzyć na nim parking. Odpowiedzialny za rozwój gospodarczy, ale też za rozwiązania komunikacyjne w mieście wiceburmistrz Mikołaj Kostka chował się w kuluarach, obserwując reakcje sali, na której 90% stanowili właściciele i pracownicy rynkowych sklepów. Kiedy dostał zaproszenie na projekcję filmu dokumentalnego "Ludzki wymiar" (czwartek 20 lutego o godz. 19.00 w jarocińskim kinie Echo) pokazujący działalność duńskiego urbanisty Jana Gehla, który promuje tworzenie przestrzeni dla pieszych i rowerzystów i wyprowadzanie z centrów miast samochodów, odmówił przyjęcia, tłumacząc, że jest to "brutalna gra polityczna z wykorzystaniem majątku gminy".  Rzeczywiście, budynek kina należy do gminy, ale trudno mi pojąć, dlaczego lider jarocińskiej lewicy nazywa "brutalną grą polityczną" pokaz dokumentu promowanego m. in. przez kluby Krytyki Politycznej w ramach propagowania idei "miasta dla ludzi". Jeszcze trudniej mi zrozumieć zmianę poglądów eseldowskiego wiceburmistrza. Dziś razem ze swoim szefem chce, aby samochody jeździły po rynku, podczas gdy w styczniu 2012 roku, jako kandydat na burmistrza, deklarował w swoim programie wyborczym:  "Jarociński rynek powinien być zdecydowanie wolny od ruchu kołowego. Powinien stać się miejscem spotkań jarociniaków, ich rodzin i przyjaciół. To miejsce wyjątkowe na mapie Jarocina, z pięknie odnowioną starówką. Należy kontynuować przy wsparciu z budżetu gminy rewitalizację kolejnych budynków w bezpośrednim sąsiedztwie rynku. To wizytówka miasta, i ten atut należy właściwie wykorzystać. Rynek musi stać się centrum kawiarenek, restauracji, a nie koniecznie kolejnych siedzib banków."

Kostka  sprzedał swój program za wiceburmistrzowską pensję 10 tys. zł miesięcznie.  Jego szef - burmistrz Jarocina kupił sobie dziś przychylność właścicieli rynkowych sklepów, płacąc za to 60.000 zł. Tyle kosztowało gminę opracowanie przez grupę doradczą Atrium koncepcji rewitalizacji śródmieścia Jarocina, która przewidywała, że na rynku nie ma być samochodów, ale wydarzenia kulturalne, jarmarki, estetyczna mała architektura. Rynek miał być miejscem robienia zakupów, spędzania wolnego czasu i spotkań ludzi, a nie parkingiem dla samochodów.

Dziś burmistrz Stanisław Martuzalski okazał się być dobrym sprzedawcą. Sprzedał większości właścicieli sklepów... złudzenia.  Oni je kupili. Dzięki 30 miejscom parkingowym tłumy mają się rzucić na jarociński rynek i zacząć wykupywać wszystko, co zastaną jeszcze w sklepach, które - zdaniem burmistrza - są świetne, ale jedynie trudno dostępne. O zlikwidowanych przez siebie samego kilkunastu miejscach na parkingu przy św. Ducha nie wspomniał, bo pewnie głupio mówić, że gminna spółka postawiła tam myjnię samochodową, aby konkurować z lokalnymi przedsiębiorcami. O propozycji zapytaniu mieszkańców, jakie są ich oczekiwania wobec rynkowych sklepów nikt nie chciał rozmawiać. 


Dziś w ratuszowej sali sesyjnej widziałem ludzi, w których sklepach w miarę regularnie kupuję marynarki i koszule (ul. Św. Ducha - Pan ma mniejszy brzuch od mojego, ale wie, jaką koszulę mi zaproponować) oraz buty (ul. Wrocławska na początku po lewej - Pani jest tak miła, że kiedyś zacznę tam chodzić tylko po to, aby porozmawiać). Nie było "mojego" fryzjera, bo pracuje do 20.00 i dlatego tam raz w miesiącu zdążę wpaść na 15 minut. Zawsze porozmawiamy, bo nie jest to tylko strzyżenie mojej głupiej głowy, która nie potrafi pojąć, dlaczego kupcy kupili koncepcję, którą neguje 90% mieszkańców Jarocina, czyli 90% ich klientów. Jarocińscy handlowcy kupili ją od sprzedawcy, który - pełniąc funkcję szefa Izby Przemysłowo-Handlowej w Jarocinie i doprowadzając ją do likwidacji, "zbańczył", bo 20 metrów od rynku w skansenie z lat 80. sprzedawał marchwkę zamiast złudzeń. 






Udostępnij to: Facebook

czwartek, 16 stycznia 2014

Uczciwie i fachowo. Czemu tu zaprzeczać?



Przetarg na działania promujące  gminę Jarocin został rozstrzygnięty. Wygrała spółka Jarociński Fundusz Poręczeń Kredytowych (JFPK) należąca do... gminy Jarocin. Zaoferowała najniższą cenę - 164.000 zł. Kolejnych sześć prywatnych podmiotów gospodarczych (w tym trzy jarocińskie) złożyły oferty z wyceną usługi wyliczoną na kwoty od 250.000 do 320.000 zł. W kampanii wyborczej obecny burmistrz Stanisław Martuzalski i odpowiedzialny za rozwój gospodarczy zastępca burmistrza Mikołaj Kostka zapowiadali: "spółki gminne nie będą konkurować z prywatnymi przedsiębiorcami, bo nie jest to uczciwa konkurencja". W discopolowej piosence promującej kandydata Mikołaj zapewniano: "będzie uczciwie, będzie fachowo".

No i jest, bo skoro gminna spółka zrobi to samo, co podmioty prywatne o 50% taniej, to wybór jej oferty jest uczciwy, a spółka wykazuje się fachowością - zdawali się bronić wyników przetargu panowie burmistrzowie podczas sesji. Zajrzyjmy jednak do oferty JFPK i sprawdźmy.  Aż 22 spośród 24 pozycji z zamówienia gminy spółka JFPK zamierza zlecić do wykonania podwykonawcom. Komu? Pani prezes wyjaśniła, że firmom wyłonionym w drodze zapytania o cenę. Ostatnio zapewne w taki sam sposób JFPK wybrała firmę, która zrobiła tej miejskiej spółce nową stronę internetową, chociaż poprzednia funkcjonowała zaledwie kilka lat i była bardzo atrakcyjna. Nową zrobiła firma, która - jak podaje "Gazeta Jarocińska" - realizowała kampanię wyborczą burmistrza Martuzalskiego. Ta sama gazeta podaje, że firma ta wykonała ostatnio na rzecz gminy świadczenia reklamowo-promocyjne bez ogłaszanego w BIP-ie przetargu wartości grubo ponad 100 tys. zł.

Jak to się stało, że gminna spółka aż tak bardzo pokonała cenowo firmy prywatne, mimo że teraz być może niektórym z nich będzie musiała zlecić to, czego sama nie potrafi wykonać? Wygraną zapewniła jej jedna pozycja z oferty:  publikowanie na łamach gazety lokalnej  minimum 12 stron materiałów promujących gminę, czyli  - mówiąc wprost - wydawanie gazetki propagandowej burmistrza, dostarczanej do domów. Średnia wycena tej usługi konkurentów gminnej spółki w tym przteragu to ponad 90.000 zł. JFPK zaoferowało wydanie 12 wydać 12-stronicowych za... 14.600 zł (słownie: czternaście tysięcy sześćset złotych). Czyli jeden numer w nakładzie 15.000 egzemplarzy ma kosztować 1200 zł (słownie: tysiąc dwieście złotych). To oznacza, że jednak strona reklamy kosztuje 100 zł (słownie: sto zł). Strona reklamy w ukazujących się na terenie gminy Jarocin gazetach to 1000-2000 zł, czyli 10-20-krotnie drożej. Czy mamy więc do czynienia z oczywistym przykładem dumpingu? Odpowiedź nie jest oczywista, skoro właściciel spółki - burmistrz Jarocina i nadzorujący spółki wiceburmistrz mówili: "spółki komunalne nie będą konkurować z podmiotami prywatnymi", a o obecnym wiceburmistrzu w discopolowej pieśni śpiewano "będzie uczciwie". "Do rzeczywistej ceny dopłacą inne miejskie spółki, a prze 12 miesięcy na łamach gazetki będzie prowadzona kampania wyborcza obu panów" - mówią źli ludzie.  

JFPK jest spółką należącą do publicznego właściciela - gminy Jarocin, czyli nas, mieszkańców gminy. Skoro szefowi naszej gminy - burmistrzowi - gminna spółka ta sprzedaje stronę reklamy w gazecie wydawanej w nakładzie 15.000 egzemplarzy za 100 zł, to każdemu z nas - mieszkańcom tej gminy - JFPK musi sprzedać stronę także za 100 zł. Hasło "uczciwie i fachowo" zobowiązuje. Wkrótce wybieram się w tej sprawie do pani prezes JFPK, bo nawet zaprosiła mnie na sesji (patrz film http://www.youtube.com/watch?v=NvT-GKbSkgg). Chcę kupić w każdym wydaniu gazetki ukazującym się przez cały 2014 rok (wyborczy rok!) ogłoszenie z treścią: "Podziwiam Pana Burmistrza Stanisława Martuzalskiego za prawdomówność, a jego zastępcę Mikołaja Kostkę cenię za uczciwość i fachowość. Wdzięczny obywatel gminy Jarocin". 11 radnych z klubu Ziemia Jarocińska także zamierza wykupić po jednej stronie, czyli wkrótce do Państwa domów dotrze gazetka 24-stronicowa. Na dwunastu burmistrz będzie pisał o sobie, że jest świetnym, wiadomo, że najlepszym w Polsce menadżerem samorządowym*, który buławę burmistrza nosił już w tornistrze*, a Jarocin zaczął się niedawno, jakieś dwa lata temu. Na kolejnych dwunastu stronach my, wdzięczni radni tylko to wszystko potwierdzimy, bo czemu tu zaprzeczać?

*cytaty z oryginalnych wypowiedzi wiadomo kogo






Udostępnij to: Facebook